Przejdź do głównej zawartości

Posty

Multiplatformowość - skok na kasę, takie czasy

Znów jest nostalgicznie i lirycznie. Gdzie się podziały te exclusivy gdzie te konsole z dawnych lat. Pamiętam jeszcze czasy dinozaurów kiedy na konsole wychodziły tytuły, których nie widzieliśmy nigdzie indziej to znaczy na PC. W czasach NESa nikomu nawet nie przeszło przez myśl, żeby cokolwiek konwertować. Oczywiście zdarzały się wyjątki (jak wszędzie), że gra na NESa pojawiała się na DOSa.

Gdzie w grach jest sztuka ?

Zaczęło się niewinnie od przemyśleń na temat Vermeera ale skończyło się na tym, że zastanawiam się nie czy gry to sztuka ale gdzie w grach jest sztuka i do dosłownie. Z racji wykształcenia i zainteresowań chciałbym przybliżyć nieco sylwetkę pewnej gry, która zawładnęła moją duszą i moim umysłem od samego początku z nią obcowania.

Czy gry to sztuka pytam, odpowiadam i się zastanawia

Pytanie nurtujące graczy od chwili powstania ich medium. Przez lata mieliśmy do czynienia ze zmianami definicji sztuki i definiowaniem jej na nowo...

Era nowych konsol - erą sandboxów

Jest taki gatunek gier, który bodaj zapoczątkowało pierwsze GTA. Wujek google mówi też coś o grze Elite wydanej w 1984 ale to GTA przypominało te piaskownice które znamy dzisiaj. W pierwszym GTA zostaliśmy wrzuceni do wirtualnego miasta widzianego z lotu ptaka i w teorii mogliśmy robić co chcemy. Ograniczała nas tylko nasza wyobraźnia. Od 1997 roku gatunek rozwinął się o jakieś 1000 procent potencjału. Przez siedemnaście lat mieliśmy do czynienia z kilkoma przełomowymi sandboxami vide - Far Cry czy Just Cause ale dziś w 2014 wraz z przyspieszającym dorastaniem PS4 i XO mamy istny rozkwit tego gatunku. Dość powiedzieć, że na 2015 i 2016 rok zapowiedziano w sumie kilkanaście sandboxów w mniejszym lub większym stopniu oferujących dobrodziejstwa zabawy w otwartym świecie. Zacznę od tego co już wyszło przy okazji premiery nowych konsol. Jest InFamous: Second Son, Metal Gear Solid: Peace Walker, Assasin's Creed IV, Amazing Spider-Man 2, Watch_Dogs i Sniper Elite III Afrika to sześć tytuł...

POCKET TRAINS - po co komu takie aplikacje (pół-felieton - pół-recenzja)

Kieszonkowe pociągi to przyjemna relaksująca produkcja o zarządzaniu liniami kolejowymi na całym świecie. Zasady gry są proste jak budowa cepa. Na początku jesteśmy właścicielem trzech pociągów i co za tym idzie trzech linii kolejowych. Przyjmując zlecenia  na przewóz różnych towarów i wagonów tematycznych ( tak właśnie są wagony hawajskie, kawowe, jogurtowe, biznesowe i wiele innych) zarabiamy pieniądze. Za wykonywane zlecenia wzrasta nam poziom doświadczenia, za który dostajemy zielone banknoty i złote monety. No właśnie jak w każdej grze z mikropłatnościami mamy dwie waluty. W tym wypadku tak zwaną walutę premium stanowią owe zielone banknoty. Zielone banknoty służą do otwierania skrzynek z częściami do pociągów. Każdy pociąg składa się z określonej liczby części. Te słabsze parowe maszyny składają się z trzech części natomiast mocniejsze pociągi elektryczne i spalinowe nawet z dwunastu. Jak się pewnie domyślacie aby szybciej mieć lepsze pociągi trzeba bulić kasę na skrzynki...

Prehistoryczne runnery bonus do runnerów na Andka

Zagrywając się w SmashHit coś do mnie dotarło, wiecie takie jabłko spadające na łeb i eureka, mianowicie dotarło do mnie, że runnery to prehistoryczny gatunek - wcale nie narodził się na androidzie. Po prostu kiedyś tego typu gry nie nazywały się runnerami. Weźmy takiego MOON PATROL, kultową gierkę sprzed 30 lat. Scrollujemy pojazdem kosmicznym w prawo omijając przy tym przeszkody i strzelając do UFO.